Trojańskie opowieści: “Zgwałcona Andromacha”
Opublikowane przez: admin
Troja – umiłowana ponoć przez samego Apolla, najwspanialsze miejsce przedromańskiego starożytnego Świata. Perła ówczesnej architektury, o monumentalnych fortyfikacjach, świątyniach czy pałacach z dachami pokrytymi złotem, skrzącymi się oślepiającym blaskiem niczym dziesiątki słońc. Niektórzy dodawali jeszcze, że było to miasto najlepszych dziwek. Nieomylnych przewodniczek po krainie rozkoszy, za parę złotych pierścieni zawsze gotowych obdarować każdego odbierającym oddech orgazmem. Tej nocy nikt jednak nie będzie płacił…Bo i po co? Zdobywcy biorą wszystko, brutalnie i bezwarunkowo. Pokonanym wolno tylko cierpieć. Tej strasznej nocy…
Dzięki chytremu fortelowi achajskie wojska wreszcie wdarły się do „Złotego miasta”. Na nic zdały się potężne mury oraz bohaterstwo jej obrońców. Wcześniej Priam, nieświadomy niebezpieczeństwa, nakazał wprowadzić do miasta drewniane monstrum z ukrytymi wewnątrz Grekami.
- Nie zmieści się w bramie, panie – oponowali królewscy doradcy.
- To symbol naszego triumfu! Jeśli trzeba zburzcie portyk, przed zmrokiem koń ma być za murami – rozkaz był jednoznaczny.
A w Ilionie rozkaz króla był najwyższym prawem. W kilka godzin później zastępy wroga wlały się przez wyrwę w umocnieniach i otworzone przez przemycony oddział przejścia. Troja płonęła, zewsząd dochodziły krzyki jej mieszkańców.
„Nie, to nie może być prawda” – Andromacha bezskutecznie próbowała przekonać samą siebie, że to tylko zły sen. Siedząc na obszernym łożu, patrzyła nieobecnym wzrokiem na gustownie wykonane ściany pomieszczenia. Oprócz niej, w komnacie nie było nikogo. Hektor, jej mąż, zginął, służba dawno uciekła, trojańscy żołnierze w większości nie żyli, na zewnątrz stało najwyżej dwóch wartowników, biernie oczekujących na swoje przeznaczenie. Była więc sama. Sparaliżowana strachem nie mogła nic zrobić, wpatrywała się tylko w bogato rzeźbione drzwi. W drzwi, w których lada moment ukarzą się oprawcy. Bardzo się bała, słyszała tyle opowieści o zdobywanych miastach. Czuła paniczny łomot swego serca. Ale przecież jest księżną! Powinna być silna.
Głosy Achajów były coraz bliższe, już prawie są, zaraz sforsują wrota…szczęk broni, urwane krzyki zarzynanych gwardzistów, huk otwieranych drzwi, w których pojawiło się czterech mężczyzn. Andromacha wstała energicznie, próbując przybrać władczą postawę. Wyprostowała się dumnie, z trudem opanowując drżenie kolan.
- Jestem…rozkazuje wam…-głos uwiązł jej w gardle.
- To ja decyduje kim, a raczej czym teraz jesteś. A jesteś moją własnością. Im wcześniej to zrozumiesz, tym lepiej dla Ciebie – powiedział.
Słowa wypowiedziane były spokojnym, ale nie uznającym sprzeciwu tonem.
- Jak zapewne się domyślasz, jestem Agamemnon, a to Tryton, Prateros i Kamilos. Należysz do mnie – dokończył wojownik noszący bogato zdobiony pancerz.
Król Myken spojrzał na swoją najnowszą zdobycz okiem doświadczonego rozpustnika. Doniesiono mu o niezwykłej urodzie Andromachy, lecz rzeczywistość była jeszcze łaskawsza. Odziana w zwiewny, przetykany złotą nicią, zielony chiton prezentowała się rzeczywiście fenomenalnie. Kat Troi był postawnym, pięćdziesięcioletnim mężczyzną, o długich, rudych włosach. Podszedł do księżnej i zdecydowanym ruchem zerwał jej szatę. Kobieta odruchowo zakryła piersi dłońmi.
- Zabierz te ręce! – warknął Mykeńczyk.
- Ale…- nie zdążyła dokończyć, gdyż Agamemnon wymierzył jej bolesny policzek. Do jej pięknych oczu napłynęły łzy, ale postanowiła nie dać im tej satysfakcji i powstrzymała płacz. Opuściła ręce wzdłuż tułowia. Stała teraz niczym najpiękniejsza bogini. Król obszedł dziewczynę dookoła, razem z kompanami podziwiając piękno jej młodego ciała. Była doskonała. Długie, czarne włosy opadły na ramiona, sięgając góry biustu. Mężczyźni zachwycili się dużymi piersiami, urzekającymi swą jędrnością. Cudowne półkule, raz po raz unoszone oddechem, uwieńczone były ciemnymi, dumnie wyprężonymi sutkami. Wzrok wojowników przesunął się w dół: do płaskiego brzuszka, nęcącego trójkąta włosów, krągłych pośladków i zgrabnych nóg. Andromacha miała jedwabistą skórę, wypielęgnowaną godzinami masażu z użyciem drogich olejków.
- No, no, na Afrodytę, choćby dla Ciebie warto było tu płynąć – powiedział Agamemnon, jego zielone oczy płonęły wzrastającym pożądaniem.
Pozostali Mykeńczycy tylko uśmiechali się lubieżnie.
- Panie…czy mogłabym się teraz…ubrać? – spytała nieśmiało.
- Ubrać? Postradałaś zmysły! Robisz co ci każę i kiedy ci każę! To, na co mam ochotę. Teraz mam ochotę na ciebie – mówiąc to król pchnął wystraszoną kobietę na pobliskie łoże. Upadła bezwładnie na wznak. Następnie szybko zrzucił zbroję i nagi położył się na niej. Jego ręce błądziły po aksamitnym ciele, wargi próbowały odnaleźć słodkie usta. Odsuwała głowę, całował więc uszy, szyje, ssał brodawki. Czuła jego gorący oddech, dotyk języka, warg. Silne dłonie energicznie masowały jej piersi. Czuła jak z każdą sekundą jego penis twardnieje. Teraz już się nie łudziła. Weźmie ją, zerżnie tu i teraz. Zaraz poczuje go środku, zaraz się w nią wbije. „Wielka Hero, niech nie robią mi krzywdy” – pomyślała, gdy właśnie zdecydowanym ruchem rozszerzył jej uda.
- I co trojańska suko? Priam był dla Ciebie wystarczająco dobry, dogodził Ci? Ja będę lepszy zobaczysz. Nie rób takiej zdziwionej minki. Wszyscy wiemy, że dawałaś staremu. Teraz kolej na nas. Zerżniemy Cię, poczujesz nasze twarde kutasy, to mogę obiecać – wydyszał jej do ucha.
Nie rozumiała dlaczego, ale te wulgarne słowa spowodowały, że w jednej chwili przeleciały jej przez głowę wszystkie seksualne wspomnienia: pierwsza noc z Hektorem, wizyty władczego Priama, słodkie pieszczoty Heleny i Parysa, zagłębiające się w niej palce Kreuzy. Nagły ból przywrócił świadomość.
- Aaa… – jęknęła.
Agamemnon wdarł się brutalnie w jej ciasne wnętrze. Nie była na to gotowa, ale on wszedł do końca. Jednym pchnięciem wbił się po same jądra.
- Jak się teraz czujesz dziwko, dobrze Ci? – wysapał.
- Proszę, nie…aaa…to boli – błagała cicho.
Tylko tyle mogła zrobić. Całkowicie ją zniewolił. Był zbyt silny, przygniótł ją swoim ciałem, uniemożliwiając jakikolwiek opór. I nie zamierzał przestać. Miał ją pod sobą, piękną, uległą. Leżał między rozrzuconymi nogami, silnie masował cudownym biust i wnikał sterczącym palem w jej gorącą pochwę. Nie, nawet za wszystkie skarby świata nie zostawiłby jej teraz. Nie zważając na cierpienie, jakie sprawia, posuwał Andromachę coraz szybciej. Dziewczyna pojękiwała przy każdym dobiciu, każde wejście malowało na jej ślicznej twarzy grymas bólu. Zamknęła oczy, zagryzła wargi w oczekiwaniu na kolejne wejścia pala demolującego jej norkę. Po kilku minutach, powoli jednak zaczęło pojawiać się podniecenie. Odpędzała to uczucie, ale nie była w stanie wygrać walki z własnym ciałem. Wilgotniała. Wiedziała, że on także to czuje. Wiedziała, że już rozpoczęła wspinaczkę na szczyt. Zdecydowane pieszczoty piersi, ruchy rozpychającego ją dużego i twardego członka zrobiły swoje. Teraz już chciała tego seksu, ostrego i bezkompromisowego. Pragnęła tylko jednego: zaspokojenia. Uniosła biodra, by mógł wejść jeszcze dalej, ale w tej samej chwili Agamemnon doszedł. Orgazm przetoczył się po jego ciele jak tajfun. Wtłoczył w nią potok gorącej spermy i zamarł wtulony w posągowe ciało. Kobieta czekała. Rozpalił ją do czerwoności, doprowadził na skraj urwiska. Ale brakło paru kroków. Teraz gotowa była błagać o te kilka ruchów, lecz król wysunął się usatysfakcjonowany. Poczuła niewysłowiony zawód, kiedy ociekający nasieniem i sokami fallus opuszczał jej niezaspokojona cipunię. Do łoża szybko podszedł jednak następny wojownik: niski i łysy Prateros. Zaaferowana stosunkiem nie widziała, że pozostali trzej mężczyźni całkowicie się rozebrali. Niedawne widoki musiały nieźle na nich działać, bo wszyscy mieli wyprężone kutasy. Prateros wszedł na łóżko i ustawił brankę na czworaka. Dziewczyna nie mogąc doczekać się penetracji zapraszająco wypięła krągły tyłeczek. Łysol z zadowoleniem przyjął ten gest.
- No dalej, weź ją! Troja słynie ze świetnych koni, sprawdź jakie mają klacze. Tylko jej nie zajeźdź! – przekrzykiwali się pozostali Mykeńczycy.
Przepełniony żądzą Grek patrzył z zadowoleniem na boskie ciało kobiety. Jędrne pośladki znajdowały się teraz w odległości zaledwie paru centymetrów od jego twardego przyrodzenia. Położył silne dłonie na biodrach księżniczki, upajając się przy tym jedwabistością jej skóry. Dotknął członkiem lekko rozchylonych płatków. Raz, drugi…drażnił się z Andromachą, napawał jej milczącym oczekiwaniem. Wiedział, że tego pragnie, że chce poczuć go w środku. Wreszcie płynnym ruchem wsunął się do niewiarygodnie gorącego, wilgotnego wnętrza. Zwilżona własnymi sokami i nasieniem Agamemnona była teraz bardziej dostępna. Dziewczyna wygięła się w łuk, głośno wypuściła powietrze z płuc. Wreszcie! Po niedawnym bólu nie było już śladu. Zastąpiła go czysta przyjemność. Prateros z kolei całą długością czuł cudownie rozpalone fałdy, ciasno obejmujące jego męskość. Wysunął się do połowy i ponownie wypełnił dopiero co zdobytą norkę. Był bardzo podniecony, ale nie chciał kończyć zbyt szybko. Pragnął maksymalnie przedłużyć stosunek. Rękami pieścił jej piersi, czuł jak twarde, wyprężone z podniecenia sutki drażnią jego dłonie. Jego kochance to wystarczyło. Kilka pchnięć przelało czarę rozkoszy.
- Aaach…bogowie…taak – wyjęczała.
Doszła, potężny orgazm zawładnął jej ciałem. Napięły się wszystkie mięśnie, na chwilę straciła świadomość. Wszystko inne przestało się liczyć Była tylko galopująca w niej przyjemność. Zaczęła wić się spazmatycznie, głośno krzycząc. Zmysłowe jęki kobiety odbijały się od gładkiego marmuru ścian komnaty. Nie dała rady dłużej utrzymać się na rękach. Opadła na łokcie, wciąż szarpana konwulsjami rozkoszy. Upadła by całkowicie, gdyby Prateros nie chwycił jej bioder. On jeszcze nie skończył. Utrzymywał kształtny tyłek na odpowiedniej wysokości, wbijając się coraz szybciej w rozedrganą pochwę. Czuł serie silnych, rytmicznych skurczów na członku. Zdopingowało go to do przyspieszenia ruchów. Teraz rżnął ją naprawdę szybko. Andromacha ciągle szczytowała. Odchodziła od zmysłów. Kiedy wydawało się jej, że już kończy, on zadawał kolejne pchnięcia, potęgując przyjemność. Wreszcie doszedł. Dobił maksymalnie głęboko i wlał porcje gorącego nasienia. W ostatniej chwili przeniósł dłonie na pełne piersi i ścisnął je silnie. Kobieta krzyknęła. Ból mieszał się z rozkoszą, rozkosz z bólem. Upadla na pościel, Grek na nią. Teraz już tylko kwiliła cicho. Mężczyzna wysunął się zaspokojony.
Do łóżka podeszło dwóch pozostałych Mykeńczyków: szczupły, jasnowłosy Kamilos oraz najpotężniejszy z nich Tryton. Obaj mieli sterczące członki. Andromacha odzyskała już kontakt z rzeczywistością. Odwróciła się na bok i lustrowała zbliżających się wojowników. Blondyn, choć harmonijnie zbudowany, niczym szczególnym się nie wyróżniał. Co innego brodaty olbrzym, Tryton. Wysoki, niesamowicie umięśniony, przypominał mitycznego herosa. Dziewczyna spojrzała na jego krocze i zadrżała. Nigdy nie widziała tak dużego członka. Jej dotychczasowi kochankowie nie byli ułomkami, ale przyrodzenie Trytona było po prostu ogromne. „Jak mam przyjąć tego potwora?” – pomyślała ze strachem. Tymczasem Kamilos pomógł jej wstać. Słaniała się na nogach, z jej pochwy wypłynęła cienka strużka nasienia pomieszanego ze śluzem. Tryton ułożył się na wznak. Jego żylasty, gruby i niezwykle długi penis stał wyprężony. Kobieta została zmuszona do klęknięcia nad nim. Starała się być jak najwyżej, ale i tak jej rozgrzane krocze ocierało się o twardy pal. Nie wiedziała, czy da radę go pochłonąć. Przepełniała ją teraz perwersyjna ciekawość podszyta lękiem o swój ciasny skarb. Olbrzym musiał odgadnąć jej obawy, gdyż rzekł:
- Wsuń go sobie sama. Nie bój się, będzie Ci się podobać – powiedział z szelmowskim uśmiechem.
Dziewczyna jedną dłonią rozchyliła mocno już na szczęście nawilżoną szparkę. Drugą ujęła członek. Gdy go dotknęła przeszedł ją dreszcz podniecenia.
- Szybciej! – warknął Mykeńczyk.
Powoli opuszczając się zaczęła wprowadzać głowę fallusa do swego wnętrza. Szło opornie, jednak stopniowo, milimetr po milimetrze penis torował sobie drogę w ociekającej wilgocią pochwie. Andromacha czując rozpierający ja organ prowokująco wyginała ciało, prężąc wspaniałe piersi. Gdy ponad jedna trzecia kutasa znalazła się w środku, Tryton nie wytrzymał wolnego tempa. Złapał zaskoczoną kobietę za biodra i nim zdążyła cokolwiek zrobić szarpnął w dół nabijając ją do końca.
- Nie, aaa… – krzyknęła z bólu, przekonana, że rozdarł ją na pół.
Samo cierpienie trwało jednak tylko kilka sekund i szybko zostało zdominowane przez ogromne podniecenie. Dziewczyna nigdy wcześniej nie czuła się tak wypełniona. Miała wrażenie, że ten nieludzkich rozmiarów członek sięga do gardła, jest całym jej wnętrzem. Nadziana na gorącą maczugę czuła pulsującą w niej krew, każdym fałdem swego wnętrza silnie uciskała wyprężonego penisa. Zaczęli kopulować. Posuwał ją powoli, jakby obawiając się uszkodzić dopiero co zdobytą pochwę. Współpracowała z nim, umiejętnie poruszając biodrami. Jęczała przy każdym ruchu.
- Trytonie, pamiętasz tą koryncką dziwkę Felizję? Może zafundujemy naszej księżniczce podobne atrakcje? – powiedział, wyraźnie zniecierpliwiony Kamilos.
Tryton, pieszczący właśnie jędrne piersi Andromachy skinął tylko głową i przyciągnął dziewczynę do siebie. Miała teraz podniecająco wypięty tyłeczek. Blondyn wspiął się na łóżko, przesunął do kochającej się pary. Widział teraz doskonałe, krągłe pośladki, opinającą członek szparkę i zaciśnięty otworek odbytu. Wszystko lśniło, pokryte lepka wilgocią. Zbliżył penis do pupci i lekko naparł. Andromacha czując go, zaczęła protestować:
- Nie, proszę, tylko nie to – wyszeptała.
Nigdy nie kochała się w ten sposób. Kamilos nie zważał jednak na jej słowa. Delikatnie wprowadził koniec fallusa, poczym energicznie pchnął biodra do przodu wsadzając przyrodzenie do samego końca. Dziewczyna krzyknęła, czując jak twardy kutas masakruje jej odbyt. Szarpnęła się z bólu, po jej policzkach popłynęły łzy. Ale nie obchodziło to napastników. Właśnie posiedli piękną kobietę. Była ich, całkowicie zniewolona. Tylko to się liczyło. W kilka chwil zgrali swe ruchy. Poddając się niestrudzonemu ruchowi ich bioder, Andromacha zaczęła odchodzić od zmysłów. Każdym nerwem czuła świdrujące ją pale. Nie jęczała już, ale wyła, czując ten niesamowity kolaż cierpienia i rozkoszy. Z minuty na minutę brali ją coraz szybciej, coraz gwałtowniej wchodząc w rozciągnięte do granic możliwości dziurki. Mocno stymulowali nabrzmiałe piersi. Uwielbiała takie zdecydowane pieszczoty biustu, zawsze doprowadzało ją to do szaleństwa. Wreszcie Grecy osiągnęli cel. Kamilos i Tryton doszli prawie jednocześnie. Wpompowali wrzącą spermę do wnętrza kobiety. Dźgając konwulsyjnie, wypełnili ją po brzegi. Andromacha czując uderzenia wtłaczanego w nią nasienia także zaczęła szczytować. Niesamowicie silny orgazm targnął jej boskim ciałem. Świat wirował, kiedy dobijali ją zdecydowanymi ruchami bioder. Zachłannie łapała powietrze szeroko otwartymi ustami, jęcząc przy tym głośno. Jeszcze przez kilka chwil wili się spleceni w miłosnym uścisku, poczym zaspokojeni opadli na szerokie łóżko.
Ale to nie był koniec orgii. Mykeńczycy mieli niespożyte siły. Oni czterej, ona jedna. Bez skrupułów dawali ujście swej chuci, biorąc ją tej nocy jeszcze wiele razy, na najróżniejsze sposoby. Spuszczali się w nią lub na nią, kierując strumienie nasienia na śliczną twarz, jędrne pośladki czy nabrzmiałe piersi. Andromacha, ogarnięta erotycznym amokiem, rozcierała lepką spermę, wmasowując ją w aksamitną skórę. Nie wiedziała ile razy szczytowała. Odnosiła wręcz wrażenie, że te parę godzin było jednym, niekończącym się orgazmem, z rzadka tylko przerywanym chwilami wytchnienia.
Wreszcie mężczyźni odeszli. Zostawili wykorzystaną kobietę nagą, z rozrzuconymi udami, na zewnątrz i w środku pokrytą nasieniem. Andromacha kompletnie wyczerpana, przesunęła dłonią po ciągle rozpalonym, obolałym kroczu. Z pochwy i pupy wypływała sperma. Wiedziała, że wszystko się zmieniło. Została zmuszona do przekroczenia pewnej granicy i życie, które prowadziła do tej pory bezpowrotnie odeszło. Zaczynało świtać, kiedy nieludzko zmęczona zasnęła…
autor: Helikaon
noakileh(at)autograf.pl
Żegnaj Kasiu
Opublikowane przez: admin
Błogosławione niech będą studenckie czasy. Muszę tu zaznaczyć, że miałem szczęście zdobywać tytuł magistra na mocno sfeminizowanym kierunku. Pięknych pań nie brakowało i choć wiele było wśród nich mężatek lub choć zaręczonych, nieczęsto krępowało to ich zachowanie. Byłoby z tego kilka opowieści, ale to opowiadanie tylko o jednej.
Ostatni semestr na uczelni. Niewiele ćwiczeń, wykładów, kończenie prac dyplomowych. Reorganizacja grup spowodowała, że do mojej trafiła słabo znana mi dziewczyna. Nasze relacje nie wyszły nigdy poza zdawkowe �cześć�. Teraz jednak siłą rzeczy spędzaliśmy więcej czasu razem. Zajęcia laboratoryjne wykonywane były bowiem w dwuosobowych zespołach. Ani ja, ani Kasia (bo tak miała na imię) nie mieliśmy przydziału, więc została przypisana do mnie. Pomyślałem wtedy, że to niezbyt dobre rozwiązanie: lalka będzie robić słodkie minki, ja odwalę całą laborkę! Szybko zmieniłem zdanie. Przykładała się do zajęć i żadna z moich obaw się nie potwierdziła. Zyskiwała w moich oczach z każdą wspólnie spędzoną chwilą. Choć Kasia nie należała do dziewczyn agresywnie eksponujących swoje wdzięki, już na pierwszych zajęciach dostrzegłem jej nieprzeciętną urodę. Miała około 170 cm wzrostu, długie, proste, kasztanowe włosy, pełne usta i błyszczące oczy. Typ urody zdecydowanie nie słowiański. Ładnie zarysowane kości policzkowe i karnacja upodabniały ją raczej do mieszkanki którejś z wysp Polinezji. Jej ubrania troszkę maskowały figurę, lecz można było dostrzec zarys krągłych pośladków i dużych piersi. Poruszała się sprężyście, zmysłowo, jak kotka. Dziewczyna zdecydowanie mogła się podobać. Zacząłem niecierpliwie wyczekiwać kolejnych wspólnych zajęć. Tym bardziej, że Kasia obdarzona była nietuzinkową inteligencją i poczuciem humoru, co czyniło spotkania jeszcze przyjemniejszymi. Moja fascynacja tą niezwykłą kobietą rosła z dnia na dzień. Niestety, szybko dowiedziałem się, że obiekt mojego pożądania jest już zajęty. Niejaki Piotr czasem odwiedzał Kasię na uczelni i odwoził ją do mieszkania, które wynajmowała z trzema innymi studentkami. Ona niewiele o nim mówiła, lecz i tak można było wywnioskować, że mają poważne plany. Po odbyciu połowy zajęć musieliśmy wykonać sprawozdanie. Zaproponowałem, że zrobimy to u mnie. Mieszkałem niedaleko uczelni i w przeciwieństwie do przepełnionego lokum Kasi mogliśmy liczyć tu na spokój. Przyszła zgodnie z umową. Właściwie od progu zauważyłem, że coś ją trapi. Do tej pory zawsze uśmiechnięta, z błyszczącymi oczami, teraz przygaszona, zupełnie nieobecna. Przeszliśmy do mojego pokoju. Praca nad sprawozdaniem zupełnie się nie kleiła, więc ostrożnie podpytałem, czy u niej wszystko OK.
- Przepraszam Cię, wiem mamy na głowie to sprawozdanie, ale zupełnie nie potrafię się skupić � powiedziała spuszczając wzrok.
- Kasiu nie przepraszaj. Co się stało ? Wygadaj się, będzie Ci łatwiej, przecież możesz mi zaufać.
- Mój chłopak…on…chyba już mu na mnie nie zależy. Kiedyś było zupełnie inaczej. Czułam jego miłość, zazdrość…on mówi, że to moja wina, że się nie staram. Pewnie ma racje, jestem taka przeciętna, dlaczego miałby chcieć ze mną być ? � powiedziała łamiącym się głosem.
- Przeciętna ? Jak taka piękna, inteligentna i zniewalająco zmysłowa kobieta może być przeciętna ? Nawet nie przypuszczasz jak bardzo mnie intrygujesz � wyznałem patrząc jej w oczy.
- Intryguje Cię ? Dziękuje, to bardzo miłe. Ale potrafię na siebie patrzeć krytycznie. Nie ma we mnie niczego wyjątkowego…
- Proszę, chodź ze mną � powiedziałem wstając i biorąc jej rękę.
Na jej twarzy odmalowało się zdziwienie, ale bez słowa dała poprowadzić się do przedpokoju. Ustawiłem Kasię naprzeciw dużego ściennego lustra, sam stając za nią.
- Powiem Ci co widzę: wspaniałą dziewczynę, ucieleśnienie marzeń każdego faceta. I nie mówię tego, bo jestem miły, mówię to, bo jestem szczery.
- Naprawdę tak sądzisz ? � jej oczy powoli odzyskiwały pierwotny blask, a przyspieszony oddech raz po raz unosił pełne piersi.
- Jesteś piękna Kasiu � podszedłem bliżej, niemal czując bijące od niej ciepło.
- Co najbardziej Ci się we mnie podoba ? � spytała drżącym głosem.
Położyłem dłonie na jej ramionach, delikatnie odgarniając włosy. Zbliżyłem wargi do jej ucha i wyszeptałem:
- Cała jesteś boska, twoje usta, oczy, biodra, piersi…nie potrafię wyrazić jak mnie fascynujesz. Pragnę Cię, tak bardzo Cię pragnę.
Podczas gdy to mówiłem moje dłonie błądziły po ciele Kasi. Jedną rękę powoli wsunąłem pod jej sweterek. Po chwili masowałem jej cudowną pierś, osłoniętą tylko delikatną koronką stanika. Ta pełna, jędrna półkula nie mieściła się w dłoni. Poczułem pod palcami twardy sutek i na nim skoncentrowałem swoje zabiegi. Kasia tymczasem oparła się rękami o ścianę i w zapraszającym geście wypięła pupę. Drugą ręką rozpiąłem jej spodnie. Opadły na podłogę, odsłaniając wspaniale ukształtowane pośladki, póki co ukryte pod cienkim materiałem majteczek. Zacząłem masować jej szparkę przez figi. I ja i Kasia mogliśmy obserwować te działania w lustrze, co nie ukrywam, było bardzo podniecające.
- Kochaj mnie, weź mnie proszę…mhm � jej szept zmienił się w jęk, kiedy odsunąłem pasek materiału i zacząłem bezpośrednio pieścić jej skarb raz po raz wsuwając palec do ciepłego, wilgotnego wnętrza, rozmazując przy tym śluz na delikatnych płatkach i łechtaczce.
Dalej wypadki potoczyły się błyskawicznie. Unosząc od dołu stanik uwolniłem piersi Kasi, drugą ręką rozpiąłem swoje spodnie i opuściłem bokserki. Penis już od dawna sterczał nie mogąc doczekać się penetracji. Przywarłem do krągłego tyłeczka, kładąc obie dłonie na biodrach mojej bogini. Płynnym ruchem zsunąłem jej majteczki. Rozchyliła nogi i seksownie wypięła nagie pośladki. Zbliżyłem wyprężoną lance do ociekającej wilgocią wygolonej szparki. Naparłem delikatnie i wsunąłem się powoli najgłębiej jak mogłem. Kasia jęknęła rozkosznie. Była niesamowicie ciasna, gorąca i wilgotna. Czułem to całą długością penisa. Zacząłem ją posuwać. Najpierw powoli, później coraz szybciej. Moja kochanka jęczała, na odbitej w zwierciadle twarzy widoczna była wzrastająca rozkosz. Dłonie trzymane do tej pory na jej biodrach wsunąłem pod sweterek. Teraz trzymałem w nich cudownie nabrzmiałe, uwieńczone stojącymi na baczność sutkami, piersi. Podniecająca twardość brodawek kontrastowała z aksamitną miękkością skóry wokół. Czułem jej rozpalone ciało całym sobą, wsłuchiwałem się w przyspieszony oddech i wiedziałem, że spełnienie jest już blisko.
- Mocniej, wchodź jeszcze mocniej � wyjęczała.
Przeszedłem w galop. Nic nie mogło mnie wtedy zatrzymać, nic poza nami się nie liczyło. Teraz pierzyłem ją naprawdę ostro, wchodziłem tak głęboko, jak się tylko dało, energicznie pieszcząc piersi. Nagle Kasia głośno krzyknęła:
- Aaach…taak!
Napiął się każdy mięsień jej seksownego ciała, odrzuciła głowę do tyłu, łapiąc powietrze szeroko otwartymi ustami. W tym samym momencie poczułem serie silnych skurczów pochwy dosłownie ugniatających penisa. Słysząc jej krzyk i doświadczając jak jej rozpalone wnętrze rytmicznie zaciska się na penetrującym ją palu, nie wytrzymałem. Orgazm na moment pozbawił mnie świadomości. Poczułem tylko jak wtłaczam w jej drżącą pochwę obfitą dawkę spermy. Jedną ręką mocno ścisnąłem cudowną pierś, drugą przesunąłem z powrotem na biodro. Przytrzymałem, wchodząc w nią gwałtownie jeszcze kilka razy. Kasia krzyczała spazmatycznie. Zwalniałem stopniowo, posuwając ją coraz delikatniej, starając się maksymalnie przedłużyć szalejącą w naszych ciałach rozkosz. Wymieniając pieszczoty i pocałunki, przenieśliśmy się na łóżko. Tutaj, całkowicie nadzy, leniwie poznawaliśmy nasze ciała. Mogłem teraz w pełni ocenić piękno Kasi: doskonałe piersi zakończone ciemnymi brodawkami, płaski brzuszek, wygolone łono emanujące obietnicą nieziemskiej przyjemności, krągłe, sprężyste pośladki, długie nogi, aksamitną skórę.
Tego popołudnia wziąłem ją jeszcze dwukrotnie. Zaspokoiwszy pierwsze pożądanie, kochaliśmy się delikatnie, powoli stopniując rozkosz. Starałem się jak najbardziej wydłużyć kontakt z tą niesamowitą kobietą. Oddawała mi się totalnie, eksponując biodra, unosząc miednicę. Abym mógł wejść jeszcze głębiej, wypełnić ją całkowicie. Objęła mnie nogami, przyciskając do swego gorącego, rozwartego krocza. Słyszałem jej przyspieszony oddech, głośne pojękiwania. Czułem na torsie dotyk sterczących w ekstazie sutków. Z nieopisaną wdzięcznością przyjmowałem skurcze pochwy domagającej się kolejnej porcji nasienia. Wtedy, będąc w niej myślałem, że zdobywam świat. Dziś doskonale rozumiem: za to czego z nią doświadczyłem, świat to o wiele za mało…
Od tamtego dnia spotykałem się z Kasią wielokrotnie. Zawsze u mnie, zawsze w sekrecie, to był jej warunek. Nie zerwała bowiem oficjalnie z Piotrem. Tłumaczyła, że nie może tego zrobić tak z dnia na dzień, że czeka na odpowiedni moment. Na uczelni więc zachowywaliśmy się jak dawniej. Tylko bardzo wprawne oko dostrzegłoby częstsze spojrzenia, dwuznaczne uśmiechy i niby przypadkowe dotknięcia. Utrzymywanie naszego romansu w tajemnicy stało się istotną częścią gry wstępnej. Tłumione godzinami pożądanie wybuchało ze zdwojoną siłą zawsze, kiedy byliśmy bezpieczni w moim domu. Kasia okazała się fantastyczną kochanką, świadomą swego ciała, jego potrzeb i możliwości. Przez te kilka tygodni kochaliśmy się na najróżniejsze sposoby, za każdym razem osiągając satysfakcje. Kiedyś wziąłem ją jak tylko zamknęła drzwi, innym razem kiedy już wybierała się do domu i schylając się po ubranie podniecająco wypięła tyłek. Mówiła, że instynktownie wyczuwam kiedy ona chce być po prostu rżnięta. Nie kochana, tylko rżnięta. Bezkompromisowo, gwałtownie, niemal brutalnie. Przeważnie jednak nasze wyprawy po orgazm trwały dłużej, a drogę na szczyt wypełniały namiętne pieszczoty i pocałunki.
Zbliżał się koniec kwietnia. Nadchodzący długi weekend nie nastrajał mnie optymistycznie. Kasia postanowiła pojechać na tydzień do domu rodzinnego, którego od dawna nie odwiedzała. Przyrzekła, że przed wyjazdem przygotuje dla mnie coś specjalnego, co ukoi ból rozłąki. Przyszła punktualnie i zaraz pobiegła do łazienki ze swoim bagażem. Miałem czekać u siebie. Siedziałem więc na łóżku naprzeciwko drzwi kiedy się w nich pokazała. Miała na sobie tylko skąpy biustonosz ledwo zakrywający sutki, majteczki i samonośne pończochy. Wszystko w kolorze gorzkiej czekolady, pięknie współgrającym z opaloną skórą tej słodkiej diablicy. Szła w moim kierunku powoli, zmysłowo kołysząc biodrami, z figlarnym uśmiechem na ustach.
- Jesteś…brak mi słów żeby wyrazić jaka jesteś piękna � wyszeptałem, kiedy była tuż przy mnie.
Zaczęliśmy się całować, nasze języki co chwila łączyły się w namiętnym tańcu, dłonie błądziły po ciałach. Odpiąłem biustonosz. Jej brodawki, oczekując pieszczot, stały dumnie wyprężone. Pieściłem ustami szyję, płatki uszu, wreszcie jędrne piersi z twardymi sutkami.
- Usiądź, zajmę się tobą kotku � wyjęczała.
Zdjęła moje spodnie wraz z majtkami. W tym czasie wyswobodziłem się z koszuli i usiadłem na skraju łóżka. Kasia uklękła przede mną z satysfakcją patrząc na sterczącego penisa. Choć zdążyła się już przyzwyczaić do tego jak mocno mnie rozpala, powiedziała kiedyś, że bardzo lubi jak mimowolnie w ten sposób potwierdzam jej atrakcyjność. Powoli objęła żołądź ustami i zaczęła delikatnie ssać. Jedną ręką masowała trzon i mosznę, drugą przez majteczki pieściła swoją wypielęgnowaną szparkę. Wsuwała sobie członek coraz głębiej, coraz szybciej, obejmując go pełnymi wargami. W tym elemencie sztuki miłości także była mistrzynią. Wsysała już prącie do samego końca, zapamiętale pieściła je językiem. Naprzemian lizała główkę penisa i wsadzała go sobie głęboko. Cały czas pieszcząc szparkę, ssała jak szalona. Zacząłem jęczeć wiedząc, że zaraz wypełnię jej usta gorąca spermą. Zdawała sobie z tego sprawę, mocniej zacisnęła wargi, szybciej poruszała głową. Wreszcie doszedłem. Potężny orgazm przeszył całe moje ciało. Po tym jak wystrzeliłem jej do buzi dwukrotnie, wypuściła członek z ust i odchyliła się do tyłu wypinając piersi. Poczułem dwa kolejne skurcze i następne porcje nasienia wylądowały na jej fenomenalnych półkulach. Przestała pieścić swoje łono. Zamiast tego roztarła białą maź na biuście, zataczając koliste ruchy wokół ciemnych aureoli. Bezsilny opadłem na posłanie. Kiedy uznała, że doszedłem do siebie spojrzała na mnie z miną słodkiego aniołka i stwierdziła z udawanym wyrzutem:
- Chyba masz jakiś dług do spłacenia ? Twoja kolej kotku, wiesz czego mi trzeba…proszę, wyliż mnie � dodała namiętnie i usiadła na skraju łóżka.
Czułym ruchem zsunąłem jej majteczki i pończochy. Kasia szeroko rozchyliła uda. Choć widziałem już ten skarb wielokrotnie, jego widok każdorazowo przyprawiał mnie o dreszcze. Gładka szpareczka była tak blisko, cała do mojej dyspozycji. Zacząłem pieścić delikatną skórę wewnętrznej powierzchni ud, hojnie obdarowując ją pocałunkami. Kasia to uwielbiała, toteż szybko usłyszałem jej ciche pojękiwania. Powoli przesuwałem się w stronę muszelki. W odpowiedzi mocniej rozszerzyła nogi, nie mogąc doczekać się intensywniejszej stymulacji. Jej fantastyczne jamka była już obficie nawilżona, kiedy przywarłem do niej ustami. Pieszczenie tej gorącej, niesamowicie wilgotnej cipuni zawsze sprawiało niekłamaną przyjemność nam obojgu. Lizałem z zapamiętaniem jej płatki, wsuwałem język do rozpalonego wnętrza, namiętnie spijałem rajskie soczki. Kątem oka widziałem, jak grymas rozkoszy pojawia się na ślicznej twarzy Kasi, kiedy pieściłem łechtaczkę. Jej guziczek z każdą chwilą stawał się bardziej nabrzmiały. Ssałem go intensywnie, trącałem językiem i łapałem wargami. Kicia chwyciła moja głowę i wtulając ją mocniej w swoje rozgrzane łono jęczała głośno:
- aaach…nie przestawaj, dobrze…taak…liż…Bożeee…
Nie zamierzałem przestać. Uwielbiałem pieścić ją oralnie, czuć zapach kobiecości, smak jej wnętrza, widzieć jak prowadzona ruchem moich warg dociera na upragniony szczyt. Kasia wyciągnęła się na łóżku. Wiedziałem, że jest już blisko. Postanowiłem
podkręcić ją jeszcze bardziej. Nie przestając lizać pesteczki jej owocu, włożyłem do pochwy najpierw jeden, później dwa palce. Drugą dłoń przesunąłem czule po jedwabistym brzuszku, aż do piersi. Moja pani czując jednoczesne pieszczoty łechtaczki i biustu, czując poruszające się w niej palce, nie wytrzymała długo. Usłyszałem głośny krzyk i zobaczyłem jak wygina się w łuk, wypinając w górę jędrne półkule. Jej ciałem wstrząsały teraz dreszcze rozkoszy. Wijąc się spazmatycznie zaciskała uda na mojej głowie. Jej krzyki i jęki cały czas odbijały się w ścianach pokoju. Przepadałem za chwilami, kiedy szczytowała. To była czysta namiętność, kwintesencja seksu. Chcąc przedłużyć ten stan, nadal pieściłem ją ustami, moje palce nadal świdrowały jej jamkę. Krzyki Kasi przeszły teraz wręcz w wycie. Swoje dłonie położyła na piersiach, masując je gwałtownie. Powoli jednak uspokajała się. Jeszcze podrzuciła biodra kilka razy, jeszcze kwiliła cichutko, wreszcie opadła wyczerpana. Dysząc, zachłannie łapała powietrze szeroko otwartymi ustami. Nie była w stanie czegokolwiek zrobić, czegokolwiek powiedzieć. Popatrzyła tylko na mnie z niewysłowioną wdzięcznością, ciągle nie odzyskawszy władzy nad spustoszonym przez orgazm ciałem…Oblana rumieńcem rozkoszy, dochodziła do siebie przez dłuższą chwilę. Wreszcie ułożyła się wygodnie na plecach, bezwstydnie rozkładając nogi. Po raz kolejny mogłem podziwiać tę piękną kobietę w całej okazałości. Leżąc tak bez ruchu, z rozrzuconymi udami, eksponowała gorące, wilgotne łono, z lekko rozchylonymi płatkami. Muszelka, wewnętrzna skóra ud i okolice odbytu lśniły, pokryte wyciekającą z wnętrza wilgocią…
- Weź mnie � wyszeptała.
Położyłem się na niej wsparty na łokciach. Zacząłem wodzić wyprężonym prąciem wokół jej sromu, raz po raz delikatnie go trącając. Wreszcie patrząc jej prosto w oczy wszedłem maksymalnie głęboko. Wygięła się seksownie, dociskając do mojego torsu dorodne piersi. W tym samym momencie poczułem na twarzy jej gorący oddech i usłyszałem niesiony nim jęk. Niepowtarzalny jęk kobiety, którą właśnie wypełnia wyprężony penis. Objęła mnie nogami, unosząc przy tym biodra. Mogłem teraz wtargnąć w nią jeszcze mocniej, całą długością czuć to falujące, rozgrzane wnętrze. Stało się jednak coś, czego nie przewidywałem.
- Aaach…poczekaj…nie tak…chce Cię poczuć w pupie � wysapała drżącym głosem.
Do tej pory nie kochaliśmy się analnie. Kasia owszem, pozwalała mi na pieszczoty jej drugiej dziurki, ale nie na pełną penetracje. Mówiła, że boi się bólu. Zaskoczony jej żądaniem wysunąłem się z pochwy, pozwalając aby ustawiła się na czworaka. Muszę przyznać, że z tej perspektywy także wyglądała fenomenalnie. Krągłe, pełne pośladki, wąska talia, cudowne plecy, ramiona na które opadały długie, brązowe włosy. Od spodu dumnie kołysały się jędrne piersi ze sterczącymi sutkami. Przesunąłem dłonie po wypiętym tyłeczku. Nabrałem na palce jej własne soczki i starannie nawilżyłem mocno jeszcze zaciśnięty otworek. Położyłem jej ręce na biodrach Kasi, zbliżyłem członek do dziewiczej dla mnie dziurki i naparłem delikatnie. Penis był cały pokryty jej śluzem, ale mimo to nie chciał wejść. Kasia jęknęła, nie wiem czy z bólu, czy z przyjemności.
- Mocniej – poprosiła
Silniej przytrzymałem jej biodra i pchnąłem zdecydowanie, wprowadzając główkę i w chwilę później resztę członka do niebywale ciasnego środka. Kasia zawyła głośno. Nie zważając na ból jaki sprawiał jej rozciągany na siłę odbyt, posuwałem ją coraz szybciej. Jęczała, gdy się z niej wysuwałem, jęk przechodził w krzyk, gdy ponownie wbijałem się w jej ściśnięty tyłek. Powoli jednak zaczęła się rozluźniać. Zsynchronizowała ze mną ruchy bioder, wypięła się jeszcze mocniej do tyłu. Wreszcie poczułem, że dochodzi. Krzyknęła przeciągle na dowód zalewającego ją orgazmu. Nie była w stanie dłużej utrzymać się na rękach, szarpana konwulsjami opadła na pościel, drapiąc ją spazmatycznie. Trzymałem nadal mocno jej kształtny tyłeczek na odpowiedniej wysokości, nie przestając penetrować ciasnej dupeczki. Ale też nie wytrzymałem długo. Rozkosz zjawiła się nagle, biorąc w posiadanie całe moje ciało. Wtłoczyłem w nią porcje gorącego, lepkiego nasienia. Wbiłem się jeszcze gwałtownie parę razy, wreszcie omdlały ległem obok.
- To było niesamowite, dziękuje � wyszeptała z uśmiechem.
- Nigdy czegoś podobnego nie przeżyłem � odpowiedziałem.
- Niegrzeczny z Ciebie chłopak.
- Ja ? Jestem takim miłym gościem.
- Który właśnie przeleciał koleżankę w tyłek � przekomarzała się.
- Myślałem, że chcesz być więcej niż moją koleżanką � odparłem.
Z jej twarzy znikł uśmiech. Powiedziała już całkiem poważnie:
- Niczego sobie nie obiecywaliśmy.
- Kasiu…ja naprawdę chciałbym, daj mi szansę…
- Nic nie mów proszę, to nieodpowiednia chwila, zamów mi taxi za 30 minut. Odświeżę się i musze jechać. Wiesz, że niedługo mam pociąg.
- Wiem, ale może pomogę Ci w tym �odświeżaniu� ?
- Nie kotku. Już widzę jakby to się skończyło, naprawdę nie mam już dziś czasu.
- Kiedy się zobaczymy ?
- Zajęcia skończone, ale musimy skupić się na dyplomie. Odezwę się, kiedy będę mogła � powiedziała wstając z łóżka i kierując się do łazienki.
Powinienem wtedy dostrzec jej zmianę. Ale byłem próżny, posiadałem marzenia. Myślałem, że będziemy już zawsze dawać sobie rozkosz, że to będzie trwało wiecznie. Jednak wszystko co ma początek, ma też i koniec. Byłem próżny, posiadałem marzenia…
Długi weekend dobiegł końca. Kasia wbrew wcześniejszym deklaracjom nie odezwała się. Najpierw myślałem, że nadal jest u rodziny, lecz wspólna znajoma wyprowadziła mnie z błędu. Moja kochanka już od kilku dni zjawiała się na uczelni i kończyła odczyty do pracy magisterskiej. Dzwoniłem bez skutku, wreszcie wysłałem sms. Odpisała trzech godzinach:
�Nie możemy dłużej się spotykać. Za pół roku biorę ślub z Piotrem. Nie zmienię zdania, nie dzwoń, nie pisz. Przepraszam, nie myśl o mnie źle.�
W pierwszej chwili miałem wrażenie, że wali się mój świat. Szybko jednak ból i rozpacz zmieniły się we wściekłość. Poczułem się oszukany, wykorzystany. Byłem dla suki tylko chwilową odskocznią, zabawką, teraz odłożoną w kąt. Nawet nie próbowałem jej zrozumieć, chciałem tylko, żeby powiedziała mi to w twarz, patrząc w oczy. Uważałem, że nie zasłużyłem sobie na to, aby zbywać mnie paroma linijkami tekstu! Wiedziałem kiedy prowadzi badania i w którym laboratorium. Bez wahania pojechałem na uczelnie. Było już późne popołudnie. Idąc przez wyludnione korytarze, otoczony tylko przez echo własnych kroków, bezskutecznie próbowałem uporządkować myśli. Wreszcie wszedłem do jej pracowni. Była w niej sama. Stała obok stołu laboratoryjnego, ubrana w spódnicę przed kolana, lekką bluzeczkę i rozpięty fartuch. Miała gołe nogi i buty na małym obcasie. Na cienkim materiale bluzki wyraźnie odznaczała się koronka biustonosza opinającego bujne piersi.
- Prosiłam Cię przecież. Dlaczego przyjechałeś ? � powiedziała oschle.
- Może uznałem, że należą mi się jakieś słowa wyjaśnienia.
- Nie będę niczego tłumaczyć. Było nam świetnie, ale to tylko sex. Piotr daje mi poczucie bezpieczeństwa, stabilizacje, nie mogę…
- Kiedy łykałaś moja spermę poczucie bezpieczeństwa nie było takie ważne! � warknąłem, przerywając jej w pół zdania.
- Ta rozmowa nie ma sensu, wyjdź. Jestem zaręczona z Piotrem, z nami koniec.
- Ja powiem kiedy i jak skończymy � odpowiedziałem jednocześnie do niej podchodząc.
Pocałowałem ją w usta, po chwili zaskoczenia energicznie odwróciła głowę.
- Nie, przestań, nie chce, zostaw � wyrywała się, próbując uniknąć moich pocałunków.
Nie zrażało mnie to. Pieściłem ustami jej szyję, uszy, Kasia zrobiła krok w tył, ale oparła się o stół.
- Zostaw, nie mogę…ja i Piotr… – jej protesty były coraz słabsze.
Po chwili objęła mnie rękami i powoli zaczęła odwzajemniać pieszczoty. Jedną dłonią przytrzymywałem jej plecy, drugą przesunąłem po udzie podciągając spódnicę.
- Wiesz jak mnie rozpalasz…proszę oddaj mi się jeszcze ten jeden, ostatni raz � powiedziałem.
- Zerżniesz mnie ? � wyszeptała między pocałunkami.
- Chcesz tego ?
- Tak…
- Powiedz, powiedz, że tego chcesz.
- Zerznij mnie, chce żebyś mnie zerżnął.
Podciągnąłem jej spódnicę do góry, uwolniłem z majteczek i posadziłem na krawędzi stołu. Prowokująco rozszerzyła uda, po raz kolejny olśniewając mnie widokiem swojej cudownej szparki. Szybko zdjąłem spodnie i opuściłem bieliznę, uwalniając sterczący organ. Namierzyłem upragniony cel i gwałtownie wbiłem się do środka. Kasia jęknęła odchylając głowę do tyłu. Po jej twarzy przebiegł grymas bólu. Widocznie nie była jeszcze w pełni gotowa. Nie obchodziło mnie to. Od razu zacząłem ją ostro posuwać. Kasia jęczała przy każdym dobiciu. Czułem jak jej ciasna cipunia z każdą sekundą staje się bardziej mokra. Oplotła mnie nogami. Oboje tego chcieliśmy: szybkiego, zwierzęcego seksu na pograniczu gwałtu. Kicia wpiła mi paznokcie w plecy i z żarem w oczach przyjmowała głębokie pchnięcia. Wiedząc, że to już długo nie potrwa przyspieszyłem. Urwane jęki Kasi przeszły teraz w drżący, ciągły krzyk. Eksplodowałem. Wlałem w jej rozgrzane wnętrze potężną dawkę nasienia. Dziewczyna, czując jak wtłaczam w nią lepką ciecz, także doszła. Na członku poczułem serie silnych skurczów. Posuwałem ją jednak dalej. Wypełniona własną wilgocią i przyjętym ładunkiem, nadal zapewniała niewiarygodną rozkosz. Kasia wtuliła się we mnie, pojękując cicho. Wreszcie skończyłem.
- Żegnaj Kasiu, nigdy Cię nie zapomnę � wyszeptałem opuszczając jej rozedrganą pochwę.
Zeszła ze stołu nic nie mówiąc. Po gładkiej skórze uda popłynęła cienka strużka spermy. Ubrałem się i wyszedłem nie patrząc za siebie
Nigdy więcej się nie spotkaliśmy. Wtedy w laboratorium coś straciłem, może bezpowrotnie. Od tamtego popołudnia spotykałem się z kilkoma dziewczynami, ale nie potrafię się zaangażować. Kobieta to dla mnie teraz wyłącznie źródło chwilowej przyjemności, a nie ktoś z kim można iść przez życie.
Jak myślisz Kasiu, mogło być inaczej?
autor: Helikaon
noakileh(at)autograf.pl
Blondyneczka cz. 2
Opublikowane przez: admin
Od zajścia w jej domu minęło 6 dni… Nie wiedziała co o tym myśleć,
oczywiście nikomu o tym nie powiedziała. Na wspomnienie słów chłopaka,
że to jeszcze nie koniec, bała się, ale w głębi duszy kryła się
ciekawość i żądza nowych doznań.
Od 6 dni nie była dziewicą… Ciekawe co by na to powiedzieli jej rodzice?
Brr, nie chciała nawet o tym myśleć.
Lekcje już się skończyły, poszła więc do ubikacji by odświeżyć swoją
zmęczona twarz w wodzie.
Kiedy tylko weszła, drzwi się za nią zamknęły.
Stał tam on, brunet średniego wzrostu, starszy może o rok. Choć
poprzednio nie dał jej na siebie popatrzeć, wiedziała, że to on. Cofnęła
się kawałeczek.
Bez słowa podszedł do niej i złapał za ręce.
-Stęskniłem się… Gotowa na kolejne “realne” przeżycia? – zagaił.
-Ale… to szkoła – dukała – ktoś tu może wejść…
-Zamknąłem drzwi Aniu, nie przejmuj się.
Nie wiedziała skąd dowiedział się, gdzie się uczy.
Złapał ją za włosy i dość stanowczo pociągnął w dół, tak że musiała
upaść na kolana.
-Mam coś dla ciebie… – bezradna patrzyła jak chłopak rozluźnia pasek,
zsuwa spodnie, zdejmuje majtki i wystawia tuż przed jej buzią solidnego,
grubego kutasa. – A teraz powiedz: Aaaa!
-Nie! W życiu!
-Ależ Aniu, proszę cię!
-Nie, niee… – nie dokończyła gdyż chłopak bezpardonowo wsunął jej
chuja pomiędzy usta. Złapał obiema rękami za jej blond włosy i zaczął
regulować prędkość obciągania.
Zaczynał szybciej oddychać, gdy sterując głową blondyny zaspokajał swoje
dzikie potrzeby, czuł jak jego penis wchodzi całą długością, do samego
gardła, dławiąc blondynusię. Sprawiało mu to niezwykłą przyjemność…
Brutalniej złapał ją za włosy, pociągał i dopomagał swoimi udami.
Dziewczyna coś krzyczała, ale i tak nie dało się tego zrozumieć…
Zbliżała się erekcja, wsunął na całą głębokość i eksplodował, zalewając
jej gardło i podniebienie białym nasieniem. Puścił ją a ona upadła na
podłogę. Z kącika ust wypływała jej sperma.
-To jeszcze nie koniec, Aniu.
Blondyna miała miniówkę, nie długo więc trwało jak pod wpływem jej
seksownych ud, chuj chłopaka znowu stanął na gotowości.
Położył się na niej, podciągnął jej miniówkę, przesunął paseczek string
i sprawnie wsunął penisa do ogolonej cipeczki.
Dziewczyna jeszcze tylko przez chwilę próbowała się opierać, chłopak
przycisnął jej ręce do podłogi. Po za tym, czuła niesamowitą rozkosz w
kroczu…
Brunet zaczął przyspieszać, wznosząc się i opadając na jej podbrzusze.
Kutas pracował miarowo, rozpychając wnętrze ciasnej cipeczki dziewczyny.
Wprost mdlała z rozkoszy i bólu który rozsadzał jej wnętrze. Mimo
wszystko, podniosła wyżej uda, by mieć wygodnie. Chłopak śmiał się w
duchu.
-”Podniosła uda, żeby głębiej wchodził” – i przyspieszył swe ruchy.
Kozaki, jakie miała na sobie, wykonywały niezwykłe ewolucje w powietrzu,
przy akompaniamencie jej wrzasków.
W końcu wszedł najgłębiej (oczy dziewczynie wyszły z orbit) i
eksplodował napełniając ją spermą. Było jej tak dużo, że gdy jeszcze
wyjmował, jego interes nie przestawał strzelać i zachlapał całe
majteczki i krocze blondynusi.
Rozgorączkowana i naprawdę zmęczona patrzyła z podłogi jak jej oprawca
ubiera się i wychodzi, rzucając na pożegnanie:
-To jeszcze nie koniec, Aniu.
autor: .Hardcore.Hentai.
wampirzyca.69(at)wp.pl



